Ikony i historia

Czym był „Bal 41”? Skandal obyczajowy który zapoczątkował historię LGBT w Meksyku

Do zdarzenia doszło w listopadzie 1901 roku, w czasie rządów generała Porfiria Díaza, epoce określanej jako porfiriato. Był to okres pozornej stabilizacji, modernizacji i silnej hierarchii społecznej. Elity miejskie, zwłaszcza w mieście Meksyk, naśladowały europejskie – głównie francuskie – wzorce życia: bale, salony, opery, elegancką modę i wyrafinowane maniery. Postęp techniczny, rozwój kolei i infrastruktury współistniały jednak z ogromnymi nierównościami społecznymi oraz represjami wobec klas niższych.

System wartości porfiriatu opierał się na kulcie porządku, dyscypliny i „dobrych obyczajów”, rozumianych jako kontrola zachowań, ciał i ról społecznych. Dominował ideał męskości związany z siłą, autorytetem i heteronormatywnością, a wszelkie odstępstwa od normy były postrzegane jako zagrożenie dla ładu społecznego. W tamtym okresie homoseksualność nie była w Meksyku wyraźnie określona jako przestępstwo. Kodeks karny z 1871 roku zawierał jednak niejasny zapis o „obrazie moralności i dobrych obyczajów”, pozostawiając policji i wymiarowi sprawiedliwości dużą swobodę interpretacyjną.

Bal 41 zachwiał strukturą porfiriatu, ponieważ nie była to zabawa plebsu czy klasy pracującej, lecz elit. A to oznaczało, że porfiriański porządek przestaje być jednoznacznie męski i konserwatywny.

„Policja przerywa spotkanie homoseksualistów”

W nocy z 17 na 18 listopada 1901 roku, przy ulicy La Paz (dzisiejsza Ezequiel Montes, w dzielnicy Tabacalera w mieście Meksyk), wydarzyło się coś bez precedensu. Jeden z żandarmów zauważył, że do jednego z domów przybywają elegancko ubrane osoby i uznał, że musi to być bardzo ważne przyjęcie. Gdy podszedł bliżej, zobaczył, że wszyscy goście to mężczyźni – połowa przebrana w stroje kobiece, druga połowa w męskie. Zaskoczony, udał się na najbliższy komisariat, by zgłosić sprawę, a policja szybko wkroczyła do akcji.

Carlos Monsiváis w kronice opublikowanej w 2002 roku opisuje początek tamtej nocy:

„O trzeciej nad ranem, w niedzielę 18 listopada 1901 roku, policja przerywa spotkanie homoseksualistów, z których część jest przebrana za kobiety. Dwudziestu dwóch ubranych jest po męsku, dziewiętnastu w stroje kobiece. Oto przedmioty znalezione przy zatrzymanych (nie zachował się oficjalny protokół): spódnice, drogie perfumy, peruki z lokami, sztuczne biodra i piersi, kolczyki, haftowane pantofle, makijaże białe lub w jaskrawych kolorach, niskie buty z haftowanymi pończochami, wachlarze, krótkie jedwabne suknie, obcisłe, z gorsetem”.

Kadr z filmu „El baile de los 41” (Netflix)

Uczestnicy balu

Mit głosi, że uczestników było 42. Wiadomo, że gubernator przekazał listę nazwisk generałowi i prezydentowi Porfiriowi Díazowi. Ten, czytając ją, miał powiedzieć: „tu jest tylko 41”. Stąd nazwa „Bal 41”

Monsiváis pisze dalej:

„Ten, który znika z listy, wykupuje swoją wolność za astronomiczną cenę i ucieka po dachach, to Ignacio de la Torre, mąż córki Porfiria Díaza. Bardziej niż cokolwiek innego to właśnie obecność – potwierdzona masową plotką – Pierwszego Zięcia Narodu wyróżnia tę obławę”.

O pozostałych 41 osobach wiadomo niewiele ze względu na charakter ówczesnych publikacji prasowych. Monsiváis wskazuje jednak trzy nazwiska, co do których jest pewien: Jesús Solórzano, Jacinto Luna i Carlos Zozaya. Po ponad stu latach jedyną absolutną pewnością pozostaje obecność Nacha de la Torre.

Kary

„Włóczędzy, złodzieje i zniewieściali, którzy zostali wysłani na Jukatan, nie zostali wcieleni do batalionów walczących z Majami, lecz skierowani do robót publicznych na terenach odebranych wspólnemu wrogowi cywilizacji” – pisał dziennik El Popular 25 listopada 1901 roku.

Dziewiętnastu z czterdziestu jeden zatrzymanych zostało wysłanych na Jukatan, by „odpracować swoją zbrodnię pracami przymusowymi” – podaje Monsiváis.

Satyrystyczna i opozycyjna wobec porfiriatu gazeta El Hijo del Ahuizote pisała 21 listopada 1901 roku, że zatrzymani to ci, którzy nie byli w stanie zapłacić za swoją wolność.

„(…) u biednego to obrzydliwość, u bogatego – wyrafinowanie, kokieteria i dobry ton. Jeśli gubernator złamał prawo przy powszechnym aplauzie, powinien był postąpić sprawiedliwie wobec wszystkich, aby zyskać jeszcze większą wdzięczność, a nie zostawić korzeń i wyrwać tylko liście. Teraz nie można już iść ulicą z przyjacielem, bo od razu nazywają to Klubem 41”.

Oryginalna publikacja prasowa z 1901 roku

Obława, która „wynalazła” homoseksualność w Meksyku

Zdaniem Monsiváisa obława z 1901 roku „wynalazła” homoseksualność w Meksyku. Jednocześnie obnażyła „kruchość determinizmu”: piętno spadało na wszystkich, lecz fizyczne kary dotykały tylko nielicznych.

Artykuły prasowe z tamtych lat, grafiki i karykatury José Guadalupe Posady utrwaliły w zbiorowej wyobraźni – poprzez homofobiczne kpiny, plotki i legendy – związek liczby 41 z homoseksualnością.

Piętno to przetrwało długo po upadku porfiriatu. W 1965 roku kronikarz i wojskowy Francisco L. Urquizo pisał: „W Meksyku liczba 41 nie ma żadnej wartości i jest obraźliwa dla Meksykanów (…) Wpływ tej tradycji jest tak silny, że nawet oficjalnie pomija się liczbę 41. W armii nie ma Dywizji, Pułku ani Batalionu o tym numerze (…) Nikt nie kończy 41 lat. Nie ma samochodów z tablicą 41 ani policjantów, którzy zaakceptowaliby ten numer”.

Sto lat po balu Monsiváis podsumował:

„Najistotniejsze w epizodzie 41 jest oczywiście samo zatrzymanie – całkowite zaprzeczenie praw człowieka i praw obywatelskich. Od tego momentu ustanowiono precedens: skoro raz było to legalne, wszystko, co przyszło później, również nim było – kolejne obławy, policyjne szantaże, tortury, pobicia, wysyłki do więzień i na Islas Marías. Wystarczy jedno zdanie w aktach: ‘obraza moralności i dobrych obyczajów’. Nic więcej nie potrzeba. Nie ma obrońców, nie ma procesów – są tylko sądowe kaprysy dyktowane uprzedzeniem i ‘wstrętem’. A społeczeństwo uznaje te praktyki za normalne, a nawet godne podziwu”.

Marsz równości i dumy LGBT w stolicy Meksyku (2025)

Czasy obecne

Ponad sto lat po Balu 41 sytuacja osób LGBT+ w Meksyku uległa zasadniczej zmianie na poziomie prawnym i instytucjonalnym. Małżeństwa jednopłciowe są dziś legalne w całym kraju – proces ten zakończył się w 2022 roku, gdy wszystkie stany Meksyku dostosowały swoje prawo do orzeczeń Sądu Najwyższego uznających zakaz takich związków za niekonstytucyjny.

Pary jednopłciowe mają również prawo do adopcji dzieci, choć w praktyce dostęp do tej procedury bywa nierówny i zależny od stanu oraz nastawienia lokalnych instytucji. Prawo federalne i orzecznictwo sądowe gwarantują jednak równość w tym zakresie.

Każdego roku w największych miastach Meksyku – przede wszystkim w mieście Meksyk, Guadalajarze i Monterrey – odbywają się masowe marsze równości (Marchas del Orgullo LGBT+), gromadzące setki tysięcy uczestników. Są one zarówno świętem widoczności, jak i formą nacisku politycznego w sprawach równości, bezpieczeństwa i przeciwdziałania przemocy.

Jednocześnie Meksyk pozostaje krajem silnych kontrastów. Obok postępowych przepisów prawa wciąż istnieją realne problemy: przemoc wobec osób LGBT+, szczególnie transpłciowych, dyskryminacja w dostępie do pracy, ochrony zdrowia i wymiaru sprawiedliwości oraz głęboko zakorzenione uprzedzenia społeczne w części regionów.

Historia Balu 41 przypomina, że widoczność osób LGBT+ w Meksyku nie zaczęła się od prawnej równości, lecz od represji i publicznego upokorzenia. Dzisiejsze prawa są efektem długiej walki, a nie naturalnym „postępem” – i właśnie dlatego pamięć o wydarzeniach z 1901 roku pozostaje wciąż aktualna.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *