Ciekawostki

Randkowanie w Meksyku

Kiedy Europejka przeprowadza się do Meksyku i zaczyna obserwować życie randkowe klasy średniej w większych miastach, bardzo szybko odkrywa, że to zupełnie inny świat niż w Polsce. I nie chodzi tylko o temperament czy bardziej otwarte okazywanie emocji. Chodzi o cały system społecznych oczekiwań wobec kobiet i mężczyzn.

W Polsce randki od wielu lat stają się coraz bardziej partnerskie. Coraz więcej kobiet nie oczekuje finansowania wieczoru, część wręcz czuje się niezręcznie, kiedy mężczyzna płaci za wszystko. Popularne są randki „na luzie”: spacer, rower, kawa, wspólne wyjście na wystawę, kajaki czy trekking. Kobieta przychodzi często ubrana normalnie, bez wielogodzinnych przygotowań, a romantyczne deklaracje na pierwszych spotkaniach bywają odbierane jako sztuczne albo podejrzane. Dziewczyny, czy dla Was „kocham Cię” na pierwszej randce nie byłoby ogromną czerwoną flagą? Dla mnie tak!

A w Meksyku bardzo często jest odwrotnie.

Mężczyzna ma zaprosić. I zapłacić.

W meksykańskiej klasie średniej nadal bardzo silnie funkcjonuje tradycyjny model randkowania. Jeśli mężczyzna zaprasza kobietę, to praktycznie z automatu oznacza, że płaci za wszystko. Nie tylko za kolację, ale często również za jej transport. Albo odbiera ją samochodem z domu i później odwozi, albo zamawia jej taksówkę.

Pomysł „płacimy po połowie” w wielu środowiskach zostałby odebrany bardzo źle. Nie jako nowoczesność, tylko jako skąpstwo albo brak zainteresowania kobietą. Dla części Meksykanek fakt, że mężczyzna wydaje na nie pieniądze, jest elementem okazywania poważnych intencji i zaangażowania. I tutaj warto podkreślić: nie chodzi wyłącznie o luksus czy materializm. To po prostu kulturowy kod romantyczny, w którym mężczyzna ma rolę zdobywcy i opiekuna.

Im bardziej elegancko, tym lepiej

Randka bardzo często oznacza restaurację, najlepiej dobrą i modną. Kolacja ma być wydarzeniem, a nie „szybkim spotkaniem żeby zobaczyć czy kliknie”. Propozycja typu: „Może przejdziemy się po parku?” albo: „Jedziemy na rowery?” mogłaby zostać odebrana jako próba „oszczędzania” na kobiecie. Dla wielu Polek aktywna randka brzmi naturalnie i sympatycznie. W Meksyku wiele kobiet uznałoby ją za mało romantyczną albo wręcz niewystarczająco poważną. Tutaj kobieta często szykuje się na randkę jak na wydarzenie towarzyskie: makijaż, fryzura, perfumy, szpilki, elegancka sukienka. Spacer po parku w wysokich obcasach średnio się do tego nadaje. Nie mówię, że w Polsce nie ma takich randek, jasne że są. Jednak statystycznie to Meksyk w tej kategorii bije nasz kraj na głowę.

Meksyk kocha romantyczny kicz

I to chyba jedna z największych różnic między Polską a Meksykiem. W Polsce wiele kobiet przewraca oczami na określenia typu: „księżniczko”, „laleczko”, „cukiereczku”. Dla części Polek brzmi to tanio, powierzchownie albo wręcz groteskowo. W Meksyku takie zachowanie często jest absolutnie normalnym elementem flirtu. Kobiety lubią być adorowane. Komplementy, słodkie wiadomości, romantyczne teksty, serduszka, pluszaki, balony, wielkie bukiety róż, lizaki w kształcie serca – wszystko to nadal ma ogromne powodzenie, szczególnie wśród młodszych kobiet. Co ciekawe, nawet mężczyzna, który z natury jest mało romantyczny, często musi nauczyć się takiego stylu zachowania i po prostu udawać. Inaczej może zostać uznany za chłodnego, mało zainteresowanego albo emocjonalnie niedostępnego. W Polsce dystans i spokój bywają uznawane za oznakę dojrzałości. W Meksyku łatwo mogą zostać odebrane jako brak uczuć.

Deklaracje uczuć pojawiają się bardzo szybko

Europejczyków często szokuje tempo i natężenie emocji w Ameryce Łacińskiej. Bardzo intensywne zainteresowanie może pojawić się już po jednym dniu znajomości. Dużo wiadomości, ciągły kontakt, szybkie deklaracje, wielkie słowa – w tej części świata to norma.

Dla osoby wychowanej w polskiej kulturze może to czasami brzmieć przesadnie albo niewiarygodnie ale w wielu przypadkach nie wynika to z manipulacji, tylko po prostu z innego sposobu komunikowania emocji.

Im starsza kobieta, tym wyższe wymagania

To oczywiście ogromne uproszczenie i nie dotyczy wszystkich, ale zauważyłam pewną tendencję: wraz z wiekiem wymagania finansowe wobec partnera często rosną. jedno z moich ulubionych zdań z „Lalki” Prusa brzmi: „Kobieta, panie Wokulski, im starsza tym… droższa” i w Meksyku zdecydowanie tak właśnie jest. W przypadku części kobiet randkowanie zaczyna być mocno związane ze statusem materialnym mężczyzny. Drogie restauracje, prezenty, wyjazdy, luksusowe doświadczenia – to wszystko może pojawić się już bardzo wcześnie. W moim odczuciu – zbyt wcześnie. Nie czułabym się komfortowo gdyby mój świeżo rozpoczynający się związek zaczął się od zafundowania mi podróży do Europy. Tutaj większość pań umarłaby ze szczęścia.

Niektóre kobiety otwarcie szukają partnera zapewniającego określony poziom życia. Inne nigdy nie powiedzą tego wprost, ale wybory pokazują jasno, że status finansowy ma ogromne znaczenie. Widziałam też sytuacje, w których kobiety chodziły na randki głównie dlatego, że nie chciały same płacić za restauracje albo po prostu nie lubiły chodzić same do eleganckich miejsc. Brutalne? Być może. Ale warto pamiętać, że podobne mechanizmy istnieją wszędzie na świecie – różni się tylko stopień społecznej akceptacji.

A co z feministkami?

W Meksyku wiele kobiet deklaruje niezależność, nowoczesne podejście i feminizm. Ale jednocześnie w praktyce nadal bardzo często funkcjonują według tradycyjnych schematów randkowych. Mężczyzna ma zapraszać, płacić, adorować, zabiegać, być romantyczny. I szczerze mówiąc wiele kobiet absolutnie nie widzi w tym sprzeczności. W kwestii randkowania wygrywają stare schematy, pranie mózgów pań i wmawianie im przez całe wieki, że najważniejsze jest znalezienie męża który będzie je utrzymywać, nadal zbiera żniwo.

Randki internetowe w Ameryce Łacińskiej mogą być niebezpieczne

To aspekt, o którym mówi się zdecydowanie za mało. W Europie wiele osób traktuje aplikacje randkowe dość lekko. Spotkanie z kimś poznanym na Tinderze często wydaje się zwyczajną częścią życia. W Meksyku i szerzej – w Ameryce Łacińskiej, sytuacja bywa bardziej skomplikowana. Fałszywe profile, oszustwa, kradzieże, wymuszenia czy nawet porwania niestety się zdarzają. W jednym z domów na mojej ulicy przez tydzień przetrzymywana była dziewczyna zwabiona przez osobę poznaną w internecie. Do dziś mam ciarki, kiedy o tym myślę. Dlatego jeśli już ktoś korzysta z aplikacji randkowych w Ameryce Łacińskiej, podstawowe zasady bezpieczeństwa są absolutnie kluczowe:

  • pierwsze spotkanie tylko w miejscu publicznym,
  • nigdy nie jechać od razu do czyjegoś domu,
  • poinformować bliskich gdzie się jest,
  • nie ufać ślepo zdjęciom i historiom z internetu,
  • zachować ogromną ostrożność przy osobach naciskających na szybkie spotkanie w prywatnym miejscu.

To może uratować Wam życie.

Czy ja sama odnalazłabym się w meksykańskim randkowaniu?

Szczerze? Raczej nie. Miałam ogromne szczęście, że mój mąż jest bardzo „europejski” w zachowaniu – pragmatyczny, powściągliwy i nie lubi opowiadać non stop o swoich uczuciach. Nie musiałam tłumaczyć mu, że nie marzę o różowych balonach, lizakach-serduszkach i przesłodzonym romantyzmie rodem z telenoweli. On sam też tego nie toleruje. Ja osobiście zdecydowanie bardziej odnajduję się w relacjach „na luzie”. Bez tej całej pompy, teatralnych deklaracji i obowiązkowego odgrywania romantycznych ról. Lubię normalność, fajną rozmowę, poczucie humoru, naturalność. I myślę, że gdybym musiała dziś randkować w meksykańskiej kulturze od zera, byłoby mi naprawdę trudno się w tym odnaleźć. Ale jednocześnie właśnie to jest fascynujące w życiu między kulturami: coś, co dla jednych wydaje się tandetne i przesadne, dla innych jest najpiękniejszym dowodem zainteresowania i uczuć. I kim jesteśmy by to oceniać? W randkowaniu najważniejsze przecież jest by obie strony były zadowolone i czuły się komfortowo.


* Na tym blogu opisuję moje obserwacje i doświadczenie, czasem też generalizuję. Wyjątki zawsze są i będą i na pewno wiecie że ja to wiem 🙂 Znam wiele kobiet, które nie lubią różowych serduszek ani nie oczekują płacenia za kolację, niemniej jednak opisane scenariusze randek zdarzają się tu nagminnie a to oznacza miliony przypadków.

6 komentarzy

  • Kasia

    Przeczytałam! Nie chciałabym randkować w Meksyku ze względu na bezpieczeństwo. Bałabym się że ktoś nie tyle dosypie mi coś do kawy, albo siłą wsadzi mnie do auta i porwie.

  • Marta

    Przyszłam tu z instagrama, żeby poczytać więcej. Świetny tekst, rzeczywiście ten randkowy świat w Meksyku wydaje się być dla mnie jak powrót do dzieciństwa i oglądania z babcią latynoskich telenowel 😅

  • Małgorzata

    Rzeczywiście to landrynkowate randkowanie bardzo by mnie denerwowało! Trochę w tym stylu zachowują się w Dominikanie i mnie to bardzo śmieszy,na szczęście jestem out z powodu wieku i męża,w Italii jest już normalnie po europejsku. No ale hey bella jeszcze można usłyszeć 🤣

    • Magdalena

      Mam kolegę Meksykanina, który (co prawda w Niemczech) „smali do mnie cholewki”. I… Jeszcze nie byliśmy na żadnej randce oficjalnie, ale pojawiają się zdania typu: co teraz porabia miłość mojego życia? 🙂 albo
      .. Jak się miewa moja przyszła żona/ matka moich przyszłych dzieci?
      Ja się na początku czułam dziwnie, a teraz już się przyzwyczaiłam i znając tę kulturę nie biorę tego na poważnie, ale jest to miłe i się uśmiecham
      Może o ten uśmiech im chodzi? 🙂 i o to poczucie, że jest się ważnym?
      Pozdrawiam serdecznie 🙂

  • Kamila

    30 lat temu pewien Indio w Oaxace powiedział mi, że moje piegi są jak gwiazdy na niebie… Do tej pory wspominam to rzewnie… Mnie by się bardzo podobało, gdyby mężczyzna za wszystko płacił, adorował mnie i uważał to za normalne. Ale w Niemczech to nie do pomyślenia…

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *