Przewodniki

La Antigua Veracruz

Niedaleko Veracruz, około pół godziny jazdy drogą szybkiego ruchu w stronę stolicy stanu Xalapa, znajduje się jedno z moich ulubionych miejsc na weekendowe mini wycieczki – La Antigua. Była to miłość od pierwszego wejrzenia i nie mogę sobie odmówić odwiedzania jej od czasu do czasu mimo, że miejscowość jest malutka i znam już na pamięć każdy jej zakątek.

To tutaj znajduje się pierwszy zbudowany na ziemiach amerykańskich katolicki kościółek Ermita del Rosario; nie ma nic współnego z bogato zdobionymi barokowymi kościołami znanymi nam z Europy. Jest to bardzo skromna kapliczka stojąca na uboczu. Za pierwszym razem nawet jej nie zauważyłam mimo, że prowadzą do niej znaki rozstawione na drodze wiodącej od głównego placu.

W La Antigua najważniejszą budowlą a raczej jej ruinami jest Casa de Cortés, dom konkwistadora Hernana Corteza który właśnie z tego miejsca ruszył na podbój stolicy Azteków zwabiony ich domniemanymi bogactwami. Casa de Cortes swój niepowtarzalny klimat zawdzięcza ogromnym drzewom ceiby i ich korzeniom, które oplatają większość jego ścian tworząc konstrukcję nie z tego świata. Wrażenie jest tak duże, że dosłownie zapiera dech w piersiach i nie wiadomo, czy pozostać w bezruchu czy fotografować do upadłego, choć tylko bardzo szerokie obiektywy dają sobie radę w tych warunkach.

Na głównym placu przed Domem Corteza zobaczymy białe mury kościoła Parroquia de Nuestra Señora de la Consolación, w przeszłości chętnie odwiedzany przez czarnoskórych mieszkańców miasteczka. Skąd tu przybysze z Afryki? Hiszpanie nigdy nie budowali własnoręcznie swoich hacjend, na te tereny przwieźli niewolników, którzy z czasem mieli tu potomstwo.

Obecnie La Antigua odwiedzana jest bardzo chętnie przez mieszkańców Veracruz, którzy przybywają tu głównie w soboty i niedziele, dlatego jeśli chcecie nacieszyć się jego spokojną senną atmosferą, polecam wybrać któryś z dni pracujących. W ciągu tygodnia jest tam kompletnie pusto i nic nie zakłóci odpoczynku i spacerów.

Co w ogóle można robić w La Antigua?

  • odwiedzić Callejon de Artistas na którym podziwiać można malunki ścienne, utrzymane w intensywnych kolorach. Najpiękniejszy z nich to wizerunek Malinche – kochanki i tłumaczki Corteza.
  • wybrać się na lokalny targ, znajdziecie tam rękodzieło, kawę a także lokalne przysmaki i naturalne kosmetyki wykonane z masy perłowej i wody różanej
  • spacer wiszącym mostem, widok jest niezapomniany choć nie brak też silnych wrażeń. Most lubi się bujać, szczególnie jeśli jest na nim więcej osób.

-napić się świeżej wody z kokosa na jednym ze stoisk niedaleko targowiska. Przy odrobinie szczęście do kokosa dostaniecie też nieco lokalnego rumu

  • lunch w restauracji Delicias Marinas specjalizującej się w rybach i owocach morza to obowiązkowy punkt programu. Można tu spróbować m.in. tacos ze smażonym krabem, langustę, kilka rodzajów ceviche czy huevos de naca – jaja ryby panierowane i smażone, podawane w formie taco z ręcznie robioną tortillą i guacamole.
  • skorzystać z przejażdżki łódką po rzece, widoki są niesamowite!
  • Można też odwiedzić farmę krokodyli, która liczy 1500 okazów gadów od maleńkich po krokodylich weteranów.

Mam nadzieję, że zachęciłam Was do odwiedzenia tego urokliwego miasteczka i pewnego dnia się tu spotkamy.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *